czwartek, 29 grudnia 2011

To jaki jestem skromny i bystry Szczery do bólu, że aż przezroczysty...


Włącz utwór powyżej. To jakie Pan chciał te drzwi ? - No, żeby sie otwierały, ... i zamykały. Takie sobie wymarzyłem. Drzwi o ktorych w jednym z najznamienitszych skeczy opowiadaja artysci KMN w moim przypadku sa metafora. Metafora serca i milosci. Nie jest to fajna symaptyczna historia bo drzwi potrafia sie tylko zamykac. Otwierac nie umieja, a to potwornie boli mnie - tego ktory chce przez nie przejsc wraz ze swoim wlasnym sercem. Podroz minela jakos, do Rzeszowa meczylem sie w scisku bo bus mial krzeselka ustawione za blisko siebie i siedzialem w kompletnym rozkroku bo nie bylo jak kolan zmiescic. Potem spacerek z tobolami na dworzec i sprawdzenie w kasie (odsylali mnie do 4 roznych) biletu kupionego w necie, skonczylo sie na tym ze bilet zostal sprawdzony metoda - pokaz pan, (w tym momencie baba w kasie luka oczyma na bilet i mine ma wyraznie typu napieciowego) - jest okej - odpowiada. No to ok, zadowolony doczlapuje na peron, mija 10 min i juz podjezdza moj pociag. Ofkorz jak to z zmc - jeden slownie wagon pierwszej klasy, nr 15 jak zawsze. Wysiada konduktor, podbiega jakas laska i pyta go: a jak mam bilet do wagonu 1kl nr 12 to gdzie on jest ? - podstawia moze - odpowiada z usmiechem kondzio i odchodzi, laska zbaraniala zostala z torba i matka w oczekiwaniu, ja wsiadlem, zajalem miejsce, za mna 3 osoby, a na ich miejscach juz siedza ludzie. Zaczyna sie goraczkowa dyskusja - zejdz pan ja tu mam miejsce kupione - nie zejde, konduktor tu usadzil mnie i tez mam kupione ! - a ma pan na bilecie miejsce ? - nie musze miec ! - a ja mam wiec zejdz pan ! - nie zejde, tez mam bilet ! I tak 15 min wrzasku, oczywiscie wlaczylem sie w dyskusje (wiem jak bylbym strofowany aby slowa nie dodawac przez - ona wie ze o niej mowie), wytlumaczylem jakie sa zasady i nagle ucichlo, laska z miejscowka pobiegla do konduktora na peron, on przyszedl i przeniosl pasazerow bez miejscowek do innych przedzialow, moja teza sie potwierdzila. Kobieta siadla wreszcie ku uciesze reszty pasazerow -no i widzi pan tak jak pan mowil sie zgodzilo - stwiedzila. - wiem - odpowiedzialem :) yeah pkp ogarniete po raz kolejny. Bylo nudnawo, nic prawie ciekawego w przednoworocznej Angorze, w necie niewiele, zajalem sie lektura ksiazki "Wielkie nimfomanki" opowiadajacej o wszystkich slawnych kobietach z ta przypadloscia od czasow mitologii jakos rzecz biorac. Ciekawe, nie powiem, czesto bardzo smieszne, pisane naukowym jezykiem ale z wyciagnieta do czytelnika reka. Zajebisty czytnik epubow na androida - Aldiko, ofkorz z blackmarketu wersja platna bodaj 4€. Przyjemna lektura, na zmiane z plytami Ru-Trip Community, bardzo fajnie poprawia nastroj. Stacje jakos minely, na koniec tj 3h do konca podrozy podpialem lapka i podladowalem tel, znalazlem sobie czapke na allegro i poczytalem rozne info ze swiata. Piekna ceremonie mial Kim, cudownie skrojone auta w kondukcie, kolory adekwatne do rangi, profesjonalnie i godnie zrobiona uroczystosc. Oczywiscie nie neguje tego ze Kim byl okrutnym psycholem i porownanie z Hitlerem jest na miejscu ale tym razem skupilem sie wylacznie na samym pogrzebie. Duzo jedzenia przywiozlem, fajnie ze udalo sie dojechac bez przeszkod, gratis 146 podjechalo o czasie. Nowe zolte gabeczki do Grado dotarly juz po swietach do Krosna, fajnie ze sklep RMS wszystko ogarnal zgodnie z wytycznymi (zaleznie od dnia wysylki mial byc inny adres) maja plusa i pewnie jeszcze u nich kupie co nie co kiedys. Po wypakowaniu do lodowki zrobilem slowackie wino cabernet z wspollokatorkami lezacymi w lozkach jak zwykle o 19.. Gratis dostaly po buleczce z pieczarkami, stwierdzily ze jestem mniej chamski niz zwykle, co mnie zasmucilo, powiedzialem ze pierdola bez sensu i sie ucieszyly.. Eh, glupota niektorych bab razi jak slonce w lipcu w Afganistanie.. Jebane +50 prosto w pysk. Poczytalem jeszcze troszke, obejrzalem jednego Craiga - odcinek swiateczny w ktoryn gosc z big bang theory oraz Jason Segel z how i met czytali wpisy z maili i twittera Craigowego. Mile. Potem obejrzalem cos co mnie zabilo. Odcinek 3 sezonu Coupon Master. Sciagnalem na probe z ciekawosci. lolz, program opowiada o rywalizacji pustych amerykanek ktore zbieraja kupony z gazet i potem musza jak najwiecej zaoszczedzic, a wrecz nie wydac nic kupujac w kij produktow. Obie laski psychiczne z wygladu i zachowania. Wygrala jakas spasiona slums-girl z rekordem 99,7% rabatu, za zakupy warte 1100$ zaplacila 40 centow! Tyle kuponow.. Eh. 40h tygodniowo spedza z mezem na zbieraniu kuponow.. strach jak sie widzi takie programy, na tym samym kanale leci Mami Ink.. Heh. Ryzyko jest, siedzisz a tu taki chory show :p wylaczylem i usunalem. Ciekawosc zaspokojona. Poten obejrzalem nowy film "Group Sex", opowiadajacy o ludziach uzaleznionych od seksu ale w komedii stylu dowcipow z friends. Biedne, nudne, ode mnie 3/10. Dzis juz praca, wieszamy budowlanke z tego co dostalem w wiadomosci od Pani M. Moze bedzie luzno, chcialbym miec rok urlopu. Nic tylko zapalic znicz. Milego czfartku.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza