poniedziałek, 10 grudnia 2012

W tym kraju musisz ćwiczyc, tak by gorszym nie zostać, bo tutaj nawet chinczycy nie chcą kończyć autostrad.


Wszystko idzie zgodnie z planem, nawet bywa przejebanie, nie każda decyzja jest dobra ale koniec końców karam. Malo twórczości, dużo snu czasami, alko bardzo często i zazwyczaj nie sam, a to cieszy. Zabrali pociąg wro - rzeszów i wro - zamosc, zostały przesiadki. Chciałbym mieszkać w Australii. Zbieram kase na to ale co jakiś czas budżet sie jebie bo kupuje te żelki. Miłego tygodnia.



Są ludzie którzy nie zawsze są blisko, ale zawsze są bliscy naszemu sercu..

Z sa­mot­nych wie­czorów lu­biłem najbardziej te, w których po­duszka pachniała Tobą...

wtorek, 27 listopada 2012

Najtrudniej słucha się piosenek które kojarzą się z kimś, kto odszedł z naszego życia.


Niby sporo sie dzieje, ale jakos to wszystko mnie omija fajnie i niezależnie od tego, że czesto zapierdalam jak dziki do późna klecąc projekty to nie czuje sie przytłoczony tym wszystkim za bardzo. Może przywykłem.. Święta jak zwykle wszedzie są wczesniej. Ja też musze byc swiateczny wczesniej. To glupie, wiem. Ale niestety taki jest los, gawiedź chce choinki w centrum handlowym juz w pazdzierniku i nic nie poradzisz. W kazdym razie pewnie tak twierdzi zarzad.. Koszulki swiateczne robilem sluchajac Elvisa, jak zwykle z utworami chrismastajmu, kto jak kto ale on potrafi mnie zawsze wprowadzic w idealny blogi nastroj, w tym momencie swieta bez Elvisa sa dla mnie jak swieta bez Kevina - jakies obce. Robie koszulki swiateczne dla mlodszej czesci familii. Kazdy ma dostac cos wyjatkowego, mam nadzieje ze trafie z pomyslami. Eh, czekam wciaz na premie za 10/2012, może kupie na swieta JD litrowego w reszcie i wypijemy z rodzinką. Przelotny powrót w moje okolice pani M z Lwowka koniec koncow byl smutnym doswiadczeniem. Roznica podejscia, a do tego brak zaangazowania w cokolwiek procz samej siebie (a i to wogole jakos z dupy) zmienilo a w zasadzie utwierdzilo moj poglad na nasza znajomosc. Do tego oczywiscie ja musze byc samarytaninem wiec procz mentalnego angazu doszedl z mojej strony ten standardowy juz u mnie techniczny wiec nie moge poki co urwac sie calkiem z tej imprezy. Czekam wlasnie az moj i jej ipod wroci z serwisu. Na domiar zlego zepsula sobie jeszcze laptopa bo jej spadl jak sprzątala, ale to juz jest tak niedorzeczne ze rece i nie tylko rece opadaja. Zaczynam myslec ze robi to specjalnie. Bardzo brakuje mi czasami czesciej tego pozytywnego odjazdu, takiego jaki z nią mialem pare miesiecy temu, takiego jaki mam czasami z pania M po pracy. Alko always involved. Oddalismy slubna do druku. Wyszla ladnie. Czekam na to az przyjda karty whisky, moje wiekopomne dzielo. Kumpel ze Slupska przyjedzie od nowego roku az do wrzesnia do wrocka, ma tu pracowac, heh bedzie dobry wariat do picia :) Obejrzalem kilka świetnych filmów: Ruby Sparks (kwintesencja moich snów), Lola Versus (prawdziwy do głębi spory kawałek mojego życia), Wszystkie odloty Cheyenne'a  (wszystko czego sie oczekuje od filmu ktory ma ci poryc łeb i rozśmieszyć czyms naprawde wyjatkowym) no i 5 Days of War czyli 5 dni z zycia Saakaszwiliego i ludzi żyjących w jego kraju w czasie wojny z Osetią + ukazanie wyjatkowego sensu prezydentury Kaczyńskiego w tym okresie. No i po tym filmie wiem już na 200% czemu w Gruzji jest tyle ulic jego imienia.. Warto to wszystko obejrzeć. Eh juz jutro środa wiec początek weekendu w mojej branży. Moze kiedys rzeczywiscie. I wisniowe coltsy smakuja fajnie gdy palisz je z kims kogo lubisz. Kind of a new experience 4 me. W sensie ze kogos na serio lubie. Ale to chyba dobrze ze duzo takich ludzi nie ma.



czwartek, 8 listopada 2012

Człowiek jest najbardziej uzależniony od swojego odbicia w duszy drugiego człowieka.


Dziewczyna, która wygląda na cichą, ale bawi się kiedy się bawi
Dziewczyna, która rozpuszcza włosy kiedy nadchodzi odpowiednia chwila
Dziewczyna, która się zakrywa, ale jest bardziej seksowna niż dziewczyna, która wszystko odsłania
Taka zmysłowa dziewczyna.

Dostałem na uro od siostry obraz przez nią namalowany :)



Praca od 7:00 do 5:30 ostatnio. Szef bardzo zadowolony, w zasadzie cały czas ale długo na to pracowałem. Miły zastrzyk gotówki od znajomego francuza za szybką wizualkę. Zima wieje. Zaduszki w Krośnie. Matka skręciła nogę i ma rozwaloną torebkę stawową. Telefon od ojca po 6 latach bez słowa. Total zonk. Może zobaczymy się na najbliższe święta. Jest chory, mimo ze o raku coś już nie słychać, leży na badaniach na poliklinice w krk, oddz. kardio. Bardzo męcząca podróż, i w jedną i w drugą stronę. 9h, 46min. Kurde do Gda było już szybciej.. Pani N pojawiła się we Wrocławiu, jednak studia. Nadal mamy dobry kontakt mimo różnic w mentalnościach. Fajnie ze sie jej układa. Byłem na taken 2 i nowym bondzie. Pierwszy świetny, drugi ujdzie. Chwilami chciałbym mieć jakąś odskocznię od realności. Może w tym miesiącu wpadnie na weekend pani doktor M z wawy. Dawno nie gadalismy i nie piliśmy razem, brak mi tego. W pracy dobrze ze jest pani M. Jej uśmiech i teksty przywracają mi wiarę w sens istnienia. No i blogi na których widzę ludzi w koszulkach moich projektów. Uwielbiam to, gdy widzę jak ktoś chodzi w czymś co zrobiłem. Kwintesencja mojej pracy. Pan B czasem wpada i jest sie z kim pośmiać z głupot tego świata. A w mieszkaniu zapowietrzony kaloryfer. Zimno jest i mają naprawić w czwartek. Dobrego weekendu juz niedługo.

mish-mash-wardrobe.blogspot.com

wiktoriabachowskaphotography.blogspot.com


środa, 10 października 2012

Idzie jesień, będzie psychicznie trudniej.

Oh...
How'd you mean
What do'you mean you're not coming by
I called you later and you were outside
It always screams screams inside my head
Curtains closed you'd be beside my head
You were always down for it
Get in this getaway and be running from it
Yeah, you were always down for it
Get in this getaway and be running from it

You're giving me the coldest stare,

Like you don't even know I'm here,

Why don't we turn the leaf? Why don't we turn the

Why don't we turn the leaf...


Nom. Duzo pracy, masa nadgodzin. Bardzo mało życia w życiu. Ale musze poki co tak robić. Za coś trzeba żyć, a ja lubie czasem zjesc naprawde dobrze.. heh.

Dobrze mieć osobę, która usiądzie z Tobą na betonowym murku, odpali zapałką papierosa i wypije kilka piw. Pomilczy, ot tak i uśmiechnie się, gdy poczuje, że jest Ci o jedną setną lepiej.


wtorek, 25 września 2012

Jeżeli chcesz mi coś zarzucić, zarzuć mi ręce na szyję..








Bak from france. Niektorzy pytaja jak bylo. Inni czekaja na wpis tutaj i wpadaja od kilku dni sprawdzic czy cos sie zmienilo. Mieszkalem w dzielnicy Jeana Reno i Sarkozego. Zjadlem nalesniki gryczane z kielbasa i pieczonymi jablkami. Szedlem po plazy obladowany a piasek byl tak twardy ze nie zostawialem sladow. Widzialem kilkadziesiat jesli nie kilkaset tysiecy ludzi. Kupilem niebieski ser plesniowy z radoscia. Siedzialem w sadzie pomaranczy popijajac z butelki wode. Rozdarlem ulubione spodnie. Na dworze w czasie lotu bylo -57°C. Jechalem metrem nie wiedzac gdzie chce wysiasc. Dotknalem lufy artyleryjskiej 230mm. Wydawalo mi sie ze do zycia brakuje mi tylko tej jedynej z ktora moge dzielic sie szczesciem. Zabie udka smakuja jak kurczak. Grecy i Rumuni sa najprzyjazniejsza spolecznoscia we Francji. Widok z wiezy eiffla jest ladny ale nie bylo mi mokro. Slimaki smakuja jak ziemia. W wersalu smierdzialo potem z USA i Japonii. Autobusy w Paryzu sa zawsze pelne. Luwru nie da sie zobaczyc w jeden dzien. Francuski kebab smakuje zawsze inaczej. Mili Niemcy w Paryzu jedza obok mnie. Ochroniarze w Paryzu sa zawsze czarni. Pore roku w Paryzu uzaleznia sie od grubosci szalika typowego francuza. Jesli zrobisz zajebisty wzor koszulki ktos w koncu zacznie go podrabiac. Jesli ktos wysyla do ciebie dzis sery plesniowe z Francji to nie wiadomo kiedy dojda. Jesli mieszkasz od niedawna z paryzaninem pomysl o tym ze mogl nie miec dobrych warunkow zycia, moze potrzebuje przytulenia przed snem albo ma inne sposoby. Jesli wstajesz wczesnie to spij juz, do jutra. C.D.N.


sobota, 11 sierpnia 2012

Wciąż noga za nogą, jesteś taki szybki? to weź mnie dogoń, życie takich każe srogo.


Heh, i znów jest w kurwe słodko :) no ale to juz tak as usual. Kupilem mydlo o zapachu zurawinowo poziomkowym.. Wspaniale przezycie, a niby zwyczajny prysznic. To troche smutne ze np to rzesko pomaranczowe mydlo bedzie mi sie juz zawsze kojarzyc tylko z jedna dziewczyna. No ale coz. W glosnikach znow Alt-j. Jezu jak oni mi poprawiaja nastroj.. Kazdy kawalek jest wspanialy, mimo ze tak rozne. "Something good tonight make me forget about you for now"... Ile razy o tym myslalem w ten sposob.. A okazalo sie ze ktos zrobil swietnie zagrany i zaspiewany kawalek o tym. Mysle ze wiele bym teraz dal zeby nie miec tych wspomnien ktore tak bardzo bola nadal. Ale chyba to ze jest 500x tyle tych dobrych, tak ciezko zapomniec czegokolwiek.. Caly piatkowy wieczor szukalem pomyslu na prezent urodzinowy dla pani D. Cala sobote zalatwialem rozne sprawy w wiekszosci zwiazane z tym prezentem. Po porcelanowy dzwoneczek jezdzilem az do Opatowic, do jednej kolekcjonerki. Potem wracajac dowiedzialem sie ze moja fryzjerka mnie nie przyjmie bo ma zbyt zaawansowane fryzury slubne i czasu nie bedzie.. Po drodze w autobusie widzialem najbardziej zjawiskowa laske tego roku, jeszcze w czarno rozowym dresiku z torba, no cud. Wysiadla na next przystanku za niskimi lakami, po drodze zapomniala telefonu ale kierowca zauwazyl jak macha i wrocila po niego do srodka na moment. Potem zobaczylem otwartego fryzjera wiec wysiadlem, pal 6 ze byl na trojkacie. Zaplacilem za bardzo dokladne strzyzenie tylko 15zl.. Milo. Potem wstapilem do Renomy, godzine przeszukalem wszystkie interesujace wieszaki w tkmaxxie, kupilem zajebiste czarne spodnie za drobne. Potem w koncu przenioslem stary nr telefonu do play, na pohybel orange. Nastepnie wizyta u cioci Almy, kupilem kilka butelek Baltika Export no 7 i no 3, salate karbowana i 6 salatek lisnera z promocji po 2 zlocisze szt. Wrocilem zziajany ale zadowolony. Wieczorkiem o 6 odebralem na ul. Kosciuszki filizanke ze spodeczkiem z wzorem feniksa z pieknym ogonem - mial symbolizowac powstanie kumpeli po urodzeniu dziecka do picia kawy jak wczesniej :) prezenty zrobily swoje, bardzo sie podobaly, impreza wyszla mysle super, pojawila sie pani M wiec nie moglem byc szczesliwszy juz chyba wtedy. Uwielbiam z nia rozmawiac gdy troche oboje wypijemy, staje sie wtedy otwarta, w 200% prawdziwa, bez zarzekania sie o ttm kto jest starszy itd i poprostu przyjemnoscia jest samo przebywanie w jej towarzystwie, nie mowiac o rozmowie. Lubie to, czuje sie przy niej inaczej, lepiej, pelniej. To fajne ze jest. W pracy jest chyba dobrze, szef jest z nas zadowolony chyba nawet. Ja czuje ze moge myslec pozytywnie o przyszlosci, w tym tyg musze sie wybrac do lekarza med. pracy i mattwie sie ze znow padne na badaniu krwi. To wkurwia bo nie moge nic zrobic zeby temu zapobiec. Najbardziej cieszy mnie ze chce mi sie pracowac. A to znaczy jedno - chce mi sie troche juz zyc. Dobrego tygodnia wszystkim, i zapraszam na fajnego bloga Zeebry w Paski - link na gorze strony. Dobranoc.



środa, 8 sierpnia 2012

Z nikim nigdy nie ustalam treści tych depeszy, nawet najlepszym dupom w klasie nie pozwalam zerkać w zeszyt.


Nawet slodki smak, a w kazdym razie staram sie próbować nim żyć. To mile ze smiech z byle debilizmow tak poprawia mi samopoczucie. Ofkorz moje zachowanie okreslone przez Pania M jako "dzien sawanta" bylo calkiem trafne, to kwestia braku tej niezwyklej umiejetnosci czegos - powoduje czasami niepewnosc jakosci mojej egzystencji i pracy tworczej. Skonczylem strone firmowa nad ktora spedzilismy wraz z pania M duzo czasu ale efekt wydaje sie na tyle przyjemny ze zapal jest akurat spory mimo wszystkich niesprzyjajacych okolicznosci jak wylaczenia pradu srednio od dwoch do 4 razy dziennie, oczywiscie dodajmy do tego brak ups-ow :) ale i to sie zmienilo od dzis. Koszulki na zlot w Bornym Sulinowie powstaja pelna para. Ogladam 8 sezon Weeds, na zmiane z nowym odkryciem - "Dog - The Bounty Hunter". Spotkalem sie z kumplem z czasow poczatku zycia na PWr, ktory teraz od 2 lat kladzie plytki w Norwegii. Mieszka 600m od tego miejsca w ktorym brewik ppdlozyl bombe. Wyjebalo mu wszystkie okna wtedy.. Good times sobie przypomnielismy, do tego soplica orzech laskowy. Radosc z mieszkania na wroclawskim Rynku objawia sie gdy masz juz dosc, jestes zmeczony a masz 2,5 min do domu :) a nie 2h.. Piekna pogoda na zmiane z deszczem. Plany na koncerty we Francji. Busy P, Sebastian, Crookers, London Electricity, Parov Stelar, MT Eden i Simian Mobile Disco.. Eh i tylko kasy brak.. Spodziewajac sie juz od dawna ze zostane znienawidzony za to co pisze przez juz byla pania N - jej temat sie zakonczyl. Coz. Najbardziej bawi fakt tego ze wszystko dalo by sie zniesc gdyby nie jechalo tak od niej czysta glupota.. A latwo o pomylke wolnej woli/spontanicznosci/dzikosci/niezaleznosci z glupim zachowaniem. To bardzo smutne, zwazywszy na chorobliwe (znane mi juz dobrze) usilne dazenie do doskonalosci. Gdyby jeszcze szlo to w ta wybitna jakosc pani A.. Tam doskonalosc dalo sie dostrzec w kazdym aspekcie jej zycia. Tutaj niestety brak szerszego grona idealow, polaczony z wybitnie niska samoocena i proba sprawienia kazdym swoim wyborem ze jest sie dobitnie tym kims kto sam dokonuje danego wyboru powoduje niestety totalna stagnacje.. Miala byc Holandia a wyszlo zero.. Mysle ze strach nie pomogl. I tak skonczylo sie tym ze jestem tym zlym. Nawet mnie to cieszy, zuje tylko ze nie bylem bardziej wulgarny i zwierzecy, bo moze teraz nie mialbym tych wyrzutow sumienia ktore mam.. Jej nienawisc bylaby uzasadniona w moich oczach. Heh ale i tak braku mojej wlasnej foty z Eldo nie moge odzalowac najbardziej. Coz. Mialem cos napisac o Chinach. No wiec, np metro kosztuje 1zl, wsiadasz i jedziesz gdzie chcesz za zeta. Na niebie i drzewach nie ma ptakow - wszystkie sa w klatkach, ludzie wynosza klatki na dwor w dzien i wieszaja na galeziach - ptaki sa wylacznie w niewoli. Napawa mnie to totalnym zgorszeniem.. Ale jakies powody mieli pewnie. Z ciekawostek jeszcze - nie kupisz nic do jedzenia z psa lub kota. No w kazdym razie nie w Bejing i okolicach. Kumpel probowal, 0 rezultatu, a tydzien szukania.. Zostaje Wietnam - tam jest to standard, jak swinia czy kurczak. Czytam sobie od jakiegos czasu blog "generation ikea" i wlasnie sie okazalo ze zostal podpisany kontrakt z autorem i bedzie mial swoja rubryke w Angorze co tydzien :) mila rzecz.. Slucham kodexu, alt+j, no i ogolnie najwiecej starszego rapu - grammatik itd. Robie duzo zdjec, instagram fajnie ulatwia ich prezentacje. Chcialoby sie miec jakies zajebiste przychody.. Wtedy byloby prosciej myslec o tym co jest fundamentem zycia - o byciu. I zaufaniu poloczonym z miloscia. Potrzebuje wyrwac sie ze standardowego trybu refleksji. 3 dni i piatek. Niech Wam tez szybko mina ;)

"Kolejna noc, papieros, płynie prąd w membranę
i płyną chwile, niby inne a takie same,
wisi księżyc gdzieś ponad ulicami,
na nich ludzie omotani, niby inni a tacy sami,
za horyzontem majaczy jutro rano,
i niby jest inaczej a wciąż jest tak samo,
myśli plątanina wyścig po złote runo,
znalazłem szczęście i je zgubiłem trudno,
wiesz co chuj w to, chwile trwają krótko,
ludzie trwają krótko, smutki płyną z wódką (...)"

 I nowe odkrycie czyli Alt-J


niedziela, 22 lipca 2012

Zanim schowasz dzień pod powiekami, powiedz co z Twoimi niepozałatwianymi sprawami.


Szczescie jest raz, a raz go nie ma, wszystko czasem to jedna wielka sciema.. Obejrzalem dzis 3 filmy. W srode jedyna osoba na ktorej mi zalezalo pojechala do Holandii. Do pracy. Chyba dlatego dluzej spie. Az do 10. To nic ze sie budze juz o 7. Pewnie przypadek, taki od roku juz przypadek. 19 poludnik i Kodex 4 ulatwia myslenie i nawiazywanie do faktow z przeszlosci.. W zasadzie glos Magika jest dla mnie juz sam w sobie niezwykle refleksyjny. No ale coz. Takie zycie. Bez slowa sie odchodzi. Ludzie martwia sie o siebie. Nie wiem po co ja sie martwie o nich. Moze mysle ze trafi sie ktos kto pomartwi sie o mnie tak jak ja o niego.. Cud? No pragnac zawsze mozna. Obejrzalem film Sunset Limited. Uwielbiany przez wszystkich Samuel L. Jackson. Uwielbiany przeze mnie do tego Tommy Lee Jones. Jeden pokoj. Sztuka napisana przez Cormaca. W tym momencie dla mnie najlepszy film roku. Ogorki malosolne, czosnek z nich krojony bardzo ostrym nozykiem na plasterki na pozor jak oplatki. Pamietam jak stalismy przytuleni pod kosciolem z pania A kiedys, w ktores Boze Narodzenie. Zle sie czula. Bylo jej duszno czy cos. Martwilem sie. Ale czulismy sie szczesliwy. Wtedy chyba jeszcze chodzilem. Mialem potrzebe. Ona tez. Dalej ma. Heh to zawsze bawilo.. Po co chodzisz na msze dla dzieci ? Bo jest krotka, nie ma kazania.. Sens? Uspokojenie sumienia chyba. Nie zalowalismy tamtych lat, wiec mijalismy spowiedz. Mowila o tym otwarcie. Ja z reszta tez. To byl fajny czas. Jak bylem maly kiedys babcia przyniosla od ciotki zza sciany oplatki.. Takie scinki po wycinaniu. Jedlismy to z kuzynkami i kuzynami przy stole. Pamietam ze przylepialy sie do podgarla :p i trzeba bylo popic kompotem. Pamietam jak babcia kupowala paprykowe crunchipsy i dawala nam je do barszczu. Talerz barszczu czerwonego i 5-7 czipsow na talezyku obok. Nigdy tego nie zapomne. Tak jak smaku tego lizaka ktory miala jak pierwszy raz przyjechalem do Gda, i szlismy po wiadukcie obok Glownego. I jej smak wtedy. To byl kiedys najszczesliwszy dzien mojego zycia. Tymczasem sis radzi sobie swietnie w nowej robocie i zyciu w rzeszowie. Jaram sie tym ze ma tam prace, i powoli zacznie zyc. Szkoda tego jej faceta bo on tak jak ona potrzebuje milosci, ale nie jest pewien pewnie jakiej i czemu. Dzis o 16:30 gosc po 30tce skoczyl pod pociag w okolicy grabiszyna. Przeczytalem i zrobilo mi sie bardzo smutno. Mysle o tym ze moze kiedys mi tez tak zabraknie sil. To straszne. Rozmowy z pania M z pracy bardzo zmieniaja mi trajektorie zycia i mysli. Pewnie nie zdaje sobie sprawy jak duzo robi. Kumpel - pan T powiedzial ze pojedzie ze mna do Paryza. To mozliwe wiec sie ciesze. Brak mi ludzi. Sunset Limited przypomnial mi o ulotnosci wszystkiego. Dzis 50 min przeszedlem cala starowke wokol by znalezc dzialajacy automat i kupic nowy miesieczny. Robie sklep w pracy. Koszulki, 80% moich projektow. Jesli uda sie go wypromowac to bedzie najwieksze osiagniecie od czasu koko jack'a. Clint spoglada na mnie ze sciany. Z drugiej Tony Soprano i Chris Moltisanti. To napawa mnie satysfakcja. Cos w zyciu mi sie udalo. Wielu smutnych chwil bym nikomu nie zyczyl ale nauczyly mnie wiele. To smutne ze ktos kiedys tak blisko dzis jest tak daleko.. We dnie robi sie chlodniej. W noce jeszcze gorzej. Obejrzany dzis Wild Bill dal do myslenia, a przede wszystkim pokazal i przypomnial o tym ze rodzina i bracia / siostry to ludzie ktorzy sa bardzo wazni i trzeba o nich dbac and look after them. Obejrzany pozniej Clearskin dal do zrozumienia ze Evan McGregor jest wybitnym aktorem, muzulmanie sa narodem walczacym, reszta swiata walczy przeciw nim, a najgorsze jest to ze rzady europejskie robia na tym interesy - wtedy zaczyna sie problem, a afera z bombami w metrze i autobusach w Londynie nie jest byle terroryzmem. Mam w myslach niekonczacy sie powrot do przeszlosci. W rekach pranie, akurat dzis caly dzien. W duszy brak kogos kogo moge kochac. A w checi, chec do zycia w radosci tak jak kiedys. Gdy jaralem sie kazdym dniem, bo Ona byla. Nie wiem jak ludzie moga zyc tak plytko, tacy sami.. Ruda z cola fajnie poprawia perspektywe. Next time opowiem moze cos o Chinach. Pan T duzo nam o nich opisal szczegolow. Dobrego poniedzialku bo.. 

W Poniedziałki zawsze wyskakuja jakieś wałki
W Poniedziałki toć to dzień żywej walki
W Poniedziałki zawsze jest coś nie tak
W Poniedziałki a co ma być i tak zawsze jest wspak


piątek, 6 lipca 2012

Yo this is the fuckin coolest. Check my nuwe fuckin Pumas. Grab your phone take a picture.


Jeśli jeszcze cos ma sie zjebac to nadal może. Jeśli cos na czym mi bardzo zalezało może sie zjebac to już się zjebało. Co mozna zrobic. Kobieta na ktorej mi zalezy jedzie do Holandii do pracy na niewie ile, mowi mi po 6 miesiacach znajomosci ze nie jest pewna tego co czuje i nie wie czy to przyjdzie. Konczy sie pewien etap. Etap starania sie do przesady, satysfakcjonujacego seksu z wybitnymi polykami i swietnego kontaktu z drugim czlowiekiem na raz. Etap najsmaczniejszego chinskiego jedzenia jakie kiedykolwiek do tej pory jadlem. No i etap proby zrozumienia ze dobry seks to tylko polowa sensu swiwtnego zwiazku. Bo zaczynasz sie nudzic jesli starasz sie nadazac za kultura wysoka a ona nie nadaza za niczym. Boli bardzo kilka spraw ale nie mam sily sie martwic tym. Wtedy boli jeszcze bardziej. Pomysl na wakacje nadal spelnialny. To by bylo swietne wyrwac sie do normandii.. Kasa powinna sie dac ugadac, teraz problem tkwi w braku pewnosci co do pracy. Martwi mnie ze czas mija a moje zycie zmienia sie nie po mojej mysli. Przyjaciolka ma mnie gdzies ostatnio, zachowuje sie jak by byla zazdrosna o moja pania N. Nie rozumiem sensu. Zlosci mnie to ze nie moge sie uwolnic do konca od tego na czym mi zalezalo dawno temu a teraz jest czyms co rujnuje moj spokoj ducha i krzywdzi moje serce bo wiem ze nie wroce uczuc gdy jest juz ktos inny na moim miejscu. Mam brak rozmow z bliskimi mi ludzmi, najbardziej tymi ktorzy w ostatnim czasie byli swiadkami mojego zycia. Dzis dentysta rano. Siostrze sie nie uklada tez z dziwnym gosciem. Wkurwia mnie to wszystko. Jak bardzo proste zycie mogloby byc gdyby ludzie sie mniej starali a wiecej dostawali. Chce wakacje :/





And the meaning of "Wat Kyk Jy" ?
simple - Wat kyk Jy is Afrikaans and literally translates to – What are you looking at.

wtorek, 3 lipca 2012

To boli - kiedyś blisko, teraz sobie obcy ludzie. Już nigdy nie będziemy kochać tak jak wtedy.


Wiesz, gdy jest się bardzo smutnym, to lubi sie zachody słońca. Problem niektórych kobiet polega na tym, że ekscytują się byle czym... A później biorą z tym ślub. Heh, a wiec to tak. Heh pamietam jak kiedys w szkole nr 6 byla jedna dziewczyna ktora chciala zwrocic moja uwage. Na wszystkie sposoby. Probowala nawet z rekami w moich spodniach w szkolnym kiblu ale chyba nawet ja tego nie chcialem.. Taka dzika byla. Heh teraz jest zona wielkiego turka z Hamburga (sic!) i maja dwoje ladnych zdrowych dzieci :) Ja tymczasem interesowalem sie inna dziewczyna heh, pomyslec ze pomijajac sloppy seconds i chyba jednak najszczesliwsze prawie 3 lata mojego zycia teraz tak sie zmienia wszystko. Papierosy a w zasadzie kartony fajek juz w ciagu roku, zrobily to czego chciala... Chuda chciala byc. Za wszelka cene. No i jest. Dodajmy do tego stres w pracy. Pominmy to ze przeciez juz prawie 7 lat sie uczy i wie jak sie skonczy w wieku 40 lat jej aktualny kaszelek.. To straszne, jak z miesiaca na miesiac ludzie nikna w oczach. Wyobraz sobie milosc. Milosc do kogos kto jest chory. To tak wyglada. Ja sie ciesze, tym ze jest ta milosc bo jest chociaz u ciebie. Fajnie bo kazdy na to czeka. Niektorzy dostaja od szerszego grona, duzo milosci razem.. Ale chcemy isc przez zycie. Wyksztalcenie lepiej wyglada u twojego starego w glowie wiec pozbywamy sie, pomijajsc bezgraniczne uczucie tej osoby. Niedawno to zrozumialem. A tak bylo oczywiste.. Dostosowac sie do wymagan starych.. Ja jebie az takim kosztem.. Wybor jest zawsze, czasem trzeba jak widac poswiecic kogos zeby miec czyste sumienie. Wiem ze jestem ochydny ze zadaje takie pytania ale ciekawi mnie czy jemu wolno lapac cie za cycki ? Czy tez ma zakazane bo masz uraz? Jesli tak to wspolczuje chlopakowi, choc z oczu mu dobrze patrzy. Ciekawe czy jego penis ma juz nazwe wlasna :) to bylo akurat fajne. Bardzo krzywdzace bylo to z niechecia do seksu od tylu, ciekawe czy stare zasady pozostaly.. Czemu pytam ? Bo lubie wiedziec takie rzeczy, to mile jesli czujesz sie wreszcie spelniona i dochodzisz wogole :) A co u mnie? Ja sie zastanawiam. Chcialem tego co ty juz masz, czyli milosci. Potrzebowalem jej natychmiast. Powiedzialem komus troche wczesnie moze, wyszlo ze opcja friends with benefits odppwiada nam najlepiej poki co. Dobrze ze mamy jakies wspolne rzeczy ktore lubimy robic.. Podobno jak kocha to polyka, moja nie musi kochac chyba do tego :) heh najgorsze jest to ze sie nie chwale.. Bardziej to zal. Nie ma tych emocji jak z toba.. Nie ma tej zajebistej chemii.. Tego dreszczyku i stylu.. No bylas wybitna.. W kazdym calu i pewnie nadal jestes. Heh ten nowy musi miec radoche, jednak ssac umialas wybitnie i nigdy w zyciu nie zapomne tych momentow w ktorych bylismy zajarani soba i szczesliwi do granic mozliwosci. Jesli to co napisalem jest niestosowne to jest takie wylacznie dlatrgo ze to prawda i nie mmam ochoty tego komus pozyczac itp. Refleksje.com sa epitafium moich mysli, westchnien i uczuc, w formie pisemnej bo slabo by o tym mowic, a tak pelniej napisze. Zmeczeni Wlosi przegrali z wypoczetymi hiszpanami, taki los. Duzo pracy, malo zycia i pogoda w kratke. Smutne. I mi smutno bo nie mam tej perspektywy co kiedys, ale mysle szerzej i mam lepsze horyzonty. Dobrego konca tygodnia i weekendu.

piątek, 22 czerwca 2012

Jest taka piosenka, która zawsze będzie kojarzyć mi się tylko z Tobą.


Życie idzie swoim torem. Heh czy to serio nie zrzadzenie losu ze czlowiek ktory nie ma ojca robi koszulki na dzien ojca ? i te koszulki sa komplementowane wszedzie? i sprzedaja sie bardzo dobrze.. eh zycie jest kuwa okrutne. To bezsensowne czekanie na spotkanie z druga polowka. Ciagle cos przeszkadza. Dni w pracy mijaja dosc dziwnie. Jest spoko, czas wykorzystywany produktywnie. Ale zatracilem dni tygodnia. W ten piatek 22.06 wieczorem uswiadomilem sobie gadajac przez tel. z N. ze przeciez gdybym jutro jak zwykle mial isc do pracy to nawet bym nie poczul roznicy.. jak kazdy zwykly dzien. Szukamy teraz w pracy pomyslow na logo hotelu ktory gosc wybudowal w dzielnicy cyganow we Wrocku. Kompletne zadupie, ale najwiekszy i chyba jedyny w dolnoslaskim labirynt grabowy i ladny park zalozony jeszcze przez Augustynian w XVIII wieku. Zrobilem cos apropos tego. W poniedzialek okaze sie co podpasowalo. Odmuzdzajacy Cleveland Show z bezkonkurencyjnym tekstem "Oh private time Mr Carradine?". W kwestii odwalenia mi - tak, kupilem limonkowe skarpetki, i tak mam jeszcze inne kolory i bede je nosil ;p aha no i nie zmieniam orientacji. Nadal interesuja mnie wylacznie kobiety. Czytam blog "pokolenie ikea" i widze sporo tekstow odnoszacych sie ideealnie do mojego zycia i zycia znajomych.. heh i najlepsza informacja - Pan M. usunal mnie ze znajomych na fb Oo ;p




- Wciąż ją kochasz, co?
- Nie wyobrażam sobie dnia, kiedy przestanę.
 
  — Chuck Bass 


piątek, 8 czerwca 2012

Jasnowidze po pijaku dzwonią do swoich przyszłych.


Utopia ?

 Na skraju dróg stoję ja nie żałując
żadnego dnia który na mnie splunął
przecież wiemy że te dni się nie powtórzą
Na skraju dróg stoję sam do siebie mówiąc.


Wątpliwości. Minelo kilka dni. Moze wiecej niz kilka. Zrobilem koszulke na euro ktora sprzedala sie tak bardzo jak nic innego w historii firmy. Chwile wczesniej zostalem wyjebany z mieszkania przez czlowieka ktorego uwazalem za przyjaciela. To nic. Gorsze rzeczy mnie w zyciu spotkaly. Przenioslem do nowego mieszkania w 3 osoby (pod koniec w 4 ale o tym za chwile) caly moj dobytek jednego dnia, w Boze Cialo, 7 dnia miesiaca. Pan Bog 7ego dnia odpoczywal, Pan S nie. Czuje wreszcie ze jestem w centrum kulturalnego zycia miasta. W porownaniu do wielkiej wyspy to skok ponad naturalnie zajebisty. Widze obce dachy. Widze ulice po ktorej chodzi dziennie kilkanascie tysiecy ludzi, roznorodnych narodowosci i nacji. To jest piekne, bo nie czuje braku Sepolna, nie czuje braku Bartosza i Chaty Polskiej, w kwiaciarni musze tej pani tam podziekowac bo to byla kobieta ktora przezyla i zyje moje dwa dlugie zwiazki - byly i aktualny. Wie jaka wstazka jest ta jedyna dla tej jedynej, wie ktore kwiaty lubie, wie o mnie juz calkiem sporo. Chyba bedzie mi brakowac 146 bo ten autobus wtopil sie w klimat mojego zycia od ostatnich 6 lat i bardzo wiele wspomnien w nim zostalo. Bliskosc aktualna wszystkiego wciaz mnie zaskakuje, kwiaty, cukiernie, bary i restauracje na zmiane z galeriami i butikami + starbaksy. Patrzac z perspektywy zycia i mieszkan moich najblizszych znajomych wychodzi na to, ze mieszkam we wspanialych warunkach. W czwartek pod koniec przenosin wbila z nienacka pani M. no i ona potrafi poprawic mi humor jak nikt inny. Jest tak troche obca ale ona tak juz ma - a tym samym strasznie bliska, uwielbiam jej sluchac i czuc ze ona slucha gdy mowie i opowiadam. Setki razy rozumielismy sie bez slow.. Pani I z pracy, ktora wozila mi rzeczy wogole napomknela o tym ze wydawalos sie jej ze cos wiecej nas laczy. Oczywiscie gdy Pani M. o tym mi mowila smialem sie glosno. Takze tego. Mysle ze gdybym mial swoje mieszkanie we wro, ustabulizowana sytuacje + spelnianie w zyciu zawodowym na 200% to patrzyla by na mnie nie tylko jak na kumpla/kolege z pracy/ moze przyjaciela. Moze mi brak poprostu normalnej inteligentnej kobiety.. Bo dziwnie trafiam. W zasadzie z pania M rozmawiam o moim zwiazku, o upadkach bo wzlotow zbyt malo bylo by sobie je przypominac.. Moj dawny nr 1 juz od dawna szczesliwa z innym. Co pociaga w kumpeli z pracy? Naturalnosc, artystyczna dusza, fajna figura, taka uroda z tych ktore jak widzisz to czujesz sie szczesliwy bo jest obok ciebie. Te drobne sweterki, ta eterycznosc w mysli, mowie, pismie i zaniedbaniu spraw, no i ofkorz oczy, glebokie, czasem smutne ale takie prawdziwe, bez sladu siwizny. Coz, czy te glupie 5 lat wiecej to tak duzo ? Wkurwia mnie jak pani M mowi ze jest stara. Zartuje sobie i podsuwam jej pomysly na partnerow, potem rozwazamy za i przeciw. To jest smieszne i zbliza, tak jak dowcipy ktore jej opowiadam. Smieje sie tak naturalnie, z reszta wszyscy stwierdzili w robocie ze zajebiscie opowiadam, a to dla mnie takie mile zaskoczenie po tych tekstach kiedys o tym ze jestem beznadziejny. Widac duzo sie zmienia. Aktualna pani N bywa urocza, bywa beznadziejnie slaba, nie moge z nia rozmawiac o wielu rzeczach, ale cierpie bez niej, chcialbym miec proste rozwiazania, zeby kazdy byl szczesliwy i zadna z kobiet ktore spotykam nie chciala nigdy sie ciac lub tego nie robila.. Po przenosinach polazilismy z pania M po starym miescie, bardzo fajnie to wspominam, pomimo potwornego zmeczenia, jakos mi to cisnienie zeszlo calkiem. Mam nadzieje ze kiedys tez jej bede mogl tak pomoc, lub ze nasze drogi spotkaja sie w jednoznacznie najlepszych okolicznosciach. Mamy przeciez cale zycia. Bo to chyba nienormalne ze tak ciesze sie na mysl ze ja zobacze i ona sie tak cieszy. Albo poprostu mamy zajebista prace i spelniamy sie w niej totalnie. Ta. -_- milej soboty, miejmy najdzieje ze Polska cudem wygra z Ruskimi i Czechami bo to dzisiejsze 45 min bezsensu nie poprawilo humoru. Dobranoc.