sobota, 23 lipca 2011

Leci czas

Dobrze ze niektorym sie udaje cos zrobic w zyciu. Ciesze sie ze jest lepiej z jej zdrowiem, moze teraz zacznie cieszyc sie zyciem, jesc normalnie i wogole..
Mysle ze moje zycie powinno miec jakis sens. I nie mam znow chyba z kim pogadac. Gdyby jakas chciala mojej milosci bylo by tak pieknie.

- Posted using BlogPress from my iPhone

środa, 20 lipca 2011

next day again

Jasne ze jasne, godzina 6:40 slyszysz jak krzycza rozrywane ostrzami wielu kosiarek kwiatki i trawka.. no za..olic sie mozna od tego dzwieku.. A przeciez dopiero o 7:30 wstaje.. Jade sobie teraz C, standardowo, za oknem leje, bog sie zlitowal i walnal sciane wody z gory - dzieki temu wszyscy uciekli z kosiarkami spod mojego domu szybciutko. To cieszylo, tylko ze 10 min potem wychodzilem wiec nie moglem pofetowac wiecej.. Pogoda nie zacheca ale brak netu spowodowal szybkie kladzenie sie wczoraj wiec od 22 juz spalem w zasadzie.. No i pobudka byla sowita.. 5 typa z kosami spalinowymi pod oknem kosi trawke na placu zabaw ktory codziennie oblegaja male dziecii, a propos malych dzieci - ostatnio juz nie sloneczko jest na topie - dzieci upodobaly sobie piszczenie z wrzeszczeniem na raz w ramach rozrywki.. zabojcza dawka, szczegolnie gdy chcesz jeszcze spac w sobote rano albo jak wrocisz z pracy o 19.. Brak wiatrowki doskwiera w te dni. deszcz ustaje, nekka w sluchawkach nadaje rytm i przypomina za duzo troche, 100% gdyby o dziewczynie spiewala.. Leje znow, murderer partysquadu poprawia marleyowym glosem klimat, wysiadam, kolista wita, pa

Posted by ShoZu