piątek, 14 października 2011

Nie ma jednego, drugie jest kolego. Ale i tak chuj.

Borgore odpadl, w ostatniej chwili sprzedalem przez fb moj bilet. Pogadalem z dziewczyna ktora go kupila, okazalo sie ku mojemu zadowoleniu ze pakuja ponad 1,5k ludzi w tym klubie i nie ma limitu wejsc czyli scisk masakryczny jak to ujela, ponadto sa tylko 3 kible :x hah, dobrze wiec ze sam tam nie lazlem, ona chociaz miala kogos na miejscu znajomego.. Tymczasem w koncu moj kupon heinekena sie przydal na cos... Kupilem bilet na " baby sa jakies inne" premierowe dzis o 22:40, kod z heinekena w koncu uzyty.. zaraz wiec wychodze zeby dojechac do pasazowego multikina, po powrocie opisze jak mi sie podobalo, mam nadzieje ze bedzie naprawde smiesznie, mam liptona peach ulubionego 0,5 i orzeszki paprykowe felixa :)

baj for now.

edit.
-----------

wrocilem, bylo zimno, przez cala droge od tramwajowej do końca nie spotkalem nikogo, szedlem brzegiem jezdni bo tam byly latarnie tylko zapalone. Czuje sie potwornie, caly tydzien jest znow pasmem porazek, nikt nie powiedzial mi nawet jednego dobrego slowa, wszedzie chodze sam i placze po kątach, mam chyba zalamanie nerwowe, nie wiem. znow nie ma nikogo kto by mnie zrozumial i pogadal jak czlowiek z czlowiekiem. nie wiem, czuje sie tak jak bym sie dowiedzial ze nikt juz nigdy nie bedzie mnie kochał i nikt nigdy mnie juz nie zechce. to jest tak straszne uczucie ze az sie trzese teraz.. tak potwornie zimno jest w plecy i wogole calkiem wszedzie. rycze od kilkunastu minut, nie moge przestac. nic mi sie w zyciu nie udalo, nie potrafie utrzymac relacji z zadną kobietą na ktorej mi zalezy. wszystkie sie odsuwają i jestem tak jak by mnie juz nie bylo wcale. nie moge sie się poznać, czuje sie tak bardzo zle czasami nawet nie mam sily trzezwo myslec. Po filmie zrobilo sie jeszcze gorzej. Ci faceci opowiadają takie najgorsze rzeczy jakie sie zdażają w związkach, oni tam są ciągle poważni, ani razu sie nie smieją z tego co mowią, tylko widownia na rzucenie przez Więckiewicza kurwą na jakąś babę wywołuje smiech ludzi. Przezyłem kilka sytuacji wyjętych prosto z tego filmu, potwornie je przeżyłem (np tą z opowiadaniem o byłych facetach), nikomu nie chcialbym zyczyc zeby takie cos odczuł jak ja pare razy. Wszyscy mi mowili ze żyłem w toksycznym związku, ale ja wiem ze chcialbym dalej zyc w tym toksycznym zwiazku i kochac kogos i byc kochanym niz byc sam i tak jak teraz nie miec już duszy zeżartej przez moje nigdy nienasycone serce głodne miłości. wypalam sie, black devile nie smakuja już jak kiedys, nigdy tak nie smakowaly, tylko dawno temu niebieskie elemy gdy siedzielismy przytuleni na ławce w parku. wtedy smakowalo mi wszystko. zle mi jest ze nie poszedlem na ten koncert, ale nikt z ludzi ktorzy szli nie odpisal na fb, pewnie bym wrocil w gorszym stanie niz teraz jestem, ale szkoda. jest mi zimno, na zupach wokół wszyscy piszą smutne rzeczy i to jeszcze bardziej przygnębia. nie wiem czy bedzie mi sie chcialo jeszcze zyc do nowego roku. chyba juz nie, serce mi peknie z tej samotnosci, to jest tak straszne uczucie tej pustki jak wszyscy cie odrzucają, i kurwa ludzie sie dziwią tym ktorzy skaczą pod pociąg jak oni naprawde juz nie chca tak zyc. ja tez nie chce, wszystko się dla mnie skonczy gdy dowiem sie ze moja byla z kims jest, wtedy nic dla mnie nie bedzie mialo sensu, nikt sie mna nie interesuje, nie potrafie walczyc o nikogo bo wszyscy kłamią i obracają w żart kazde moje slowo, kazde slowo ktore bylo prawdziwe i mowione od serca. nie ma juz dla mnie sensu praca, tak jak po filmie 21:37 slesickiego mialem potrzebę zabezpieczenia bliskich jesli cos mi sie stanie, tak teraz po tym koterskiego stracilem chyba nadzieję na to ze kiedys bedzie dobrze w moim zyciu.

przypadkiem trafilem na czyjś blog: "
Witaj ....K .C....
Dawno do Ciebie nie pisalam , tak naprawde to myslalam ze juz sie otrzasnelam z tego letargu , ojjj bardzo sie jednak mylilam. Wlasciwie to nie bardzo mialam o czym pisac , bo tak naprawde to nic sie nie zmienilo. Nadal jestem sama chlopcy rozjechali sie w rozne strony i mamy coraz mniej czasu na pogaduszki telefoniczne , wspolczesnosc calkowicie ograbila wiekszosc ludzi z wolnego czasu , z czasu ktory mknie jak rzeka w czasie powodzi . Znalazlam sobie zajecie do poludnia chyba tylko dlatego zeby jakos zabic te pustke i samotnosc . Wszelkie plany wyjazdu poza kraj spelzly na niczym z powodow zdrowotnych , i tak oto pozostalo mi siedzienie w tym kraju w ktorym nie ma ladu i skladu , w kraju w ktorym lepiej nie chorowac ........

Tak naprawde to siadlam napisac ten list bo mam do Ciebie ogromny zal ..... jak mogles mnie zostawic  !!!!!  To juz drugie urodziny ktore musialam spedzic bez Ciebie , dlaczego ???  wciaz zadaje sobie to pytanie i wciaz nie znalazlam odpowiedzi . Bardzo brakuje mi twoich wariactw , twojego usmiechu , ciepla , glosu , nawet oddechu , ktorego wciaz nasluchuje w nocy kiedy nie moge zasnac .   Chciala bym wierzyc ze moze kiedys w innym czasie w innym wymiarze w niebie albo w piekle spotkamy sie i wszystko sobie powiemy tak normalnie bez skrywania chocby jednej mysli .  
                                                                 gdzie kolwiek jestes 
                                                                                                                         Pozdrawiam i sciskam Agus."                     


sobota zapowiada sie zle, od 10 zajecia, chyba do 15 czy 16, dobrze ze net bedzie, troche sobie popisze, moze cos mi to pomoze, chociaz pewnie i tak kazdy zrozumie wszystko na swoj sposob, a potem moi bliscy beda sie zle czuli bo inni "bliscy" otwierają oczy na rozne sprawy.. droga do nikąd.



- Posted using BlogPress from my iPhone

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza