wtorek, 13 grudnia 2011

No i weed wars, wilson i budowlanka


Ile mozna zniesc. Ludzie mowia roznie, malo mi sie chce czasem. Craig jest odskocznia. Heineken ulatwia rozluznienie, dobre towarzystwo cementuje udany wieczor. 6 paczek ogarniete, zippo leci juz do mnie. Mysle o kobietach mojego zycia, zadna nie byla idealem, bo i nikt nie jest. Ja tez nie. Zastanawiam sie czemu akurat te. Co mnie w nich pociagalo, czemu mialy takie cechy charakteru, dlaczego wszystkie byly tak bardzo dziwne. Pewne jest to ze byly. Bardzo czasem nie mam sily myslec i chcec czegokolwiek. To chyba tez mialo zwiazek z kobietami. Czasem potrzebowalem wladczej, czasem chcialem partnerstwa, zupelnie zwyczajnie. Ale co najwazniejsze i esencjonalne - chcialem milosci. Z obu stron - mnie i jej. To zdazylo sie tylko raz, nie czuje szansy na to ze kiedykolwiek do innej bede potrafil tak sie otworzyc, bezgranicznie ufac i byc wazny dla niej tak jak ona dla mnie. Wiele osob nie widzi jak duzo maja bedac z kims kto ich kocha z wzajemnoscia. Wczoraj praca z nowa gazeta - budowlanka. Do tego troche poprawek, niewiele powaznej roboty; pare razy szef byl upierdliwy ale to mialo zwiazek z tym ze cos zalatwia a dziewczyny widza jak sie perfekcyjnie przeszkadza.. Poza tym odebralem drobiazg z apteki z bolaca karta -52,90zl eh. No ale potrzebne co zrobic. Tel sprawuje sie super, pan M jednak ma problem ze swoim i leci na gware.. Bardzo sie juz chce spac. Weed wars zrobily wrazenie :) dzis znow harowka i walka o dobrobyt. Brak auta doskwiera. I jej zapach za uszkiem czasem mi sie przypomina, byl wyjatkowy.. Jedyny taki.
tez.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza