środa, 14 grudnia 2011

Dzięki wam wiem, że nie jestem sam, Na myśl o tym się uśmiecham jak James Brown


Priorytety. Kiedys bylo: nie zakuwac, zdac, starac sie duzo nie zapomniec. Dzis jest: jakos wstac, popracowac, starac sie niczego nie zalowac. Nie powiem zeby bylo lekko, wiele razy byl ktos dzieki komu poczulem sie lepiej, nie zawsze tak jest. Pracuje mi sie dobrze z pania M. To fajnie ze akurat ona trafila do firmy. Jest zrozumienie, swietny kontakt i tak zwyczajnie jest fajna ogarnieta dziewczyna, typ takiej z ktora mozna te przyslowiowe konie krasc. Ofkorz z racji wieku tj 30tki ona ma problem z mlodszymi od niej bo czuje sie przy nich staro, ale szczerze to przesadza, za jakies 10 lat bedzie mogla powiedziec ze to jest ten czas w ktorym bedzie raczej unikac duzo mlodszych znajomych.. Poki co tryska energia i prawdziwa zmyslowa kobiecoscia z zajebistym seksapilem wiec nie wiem skad jakies dziwne pomysly. Tym bardziej ze jest inteligentna ponadprzecietnie.. Dzisiejszy dzien znow bedzie stal jak wczoraj - pod znakiem budowlanki i jej strony. Staramy sie dopasowac do wymagan szefa, a z racji tego ze on prawie nic nie mowi to mamy w miare wolna reke - zobaczymy tylko jak bardzo wolna za niedlugo. Pracuje nad poprawa swojego samopoczucia, ostatnio po taniosci coldplay w sluchawkach na zmiane z donem guralesko. Zabolalo mnie gdy pani A pwiedziala ze on tylko o kurwach i jaraniu spiewa.. Krzywdzace to jest, wrzucilem na fb i wombinke jego nowy teledysk, moze po nim zmieni zdanie.. Pan M cierpi z zepsutym telefonem, dobrze chociaz ze plyte glowna dell mu wymienil tak szybko, musze kiedys jednak chyba ogarnac sobie zajebistego lapka z taka gwara jak on ma.. Tyle lat juz, swietna wydajnosc i bezlroblemowe naprawy usterek. Zrobilem dzis sporo zakupow, troche prezentow na swieta, troche drobiazgow do telefonu, heh i sweter. Czytanie gazet w autobusie jest fajne, ale gdy nie musisz za nie placic i czytasz na fajnym ostrym wyswietlaczu w telefonie to wogole jest zajebioza.. Odczuwam z tego tytulu fajny posmak satysfakcji. Lubie cyzelowac drobiazgi. Na stronie budowlanki mala faviconka, oficjalny kanal cojapacze na twitterze (od teraz pod postami u dolu refleksji mozna czytac najnowsze wpisy) + profil na fb, schludny szalik i rekawiczki, a nawet niepopularne z tego co widze po ludziach - w wiekszosci sytuacji dopasowanie kolorow ubioru zeby to razem dobrze wygladalo. Lubie to. Pogadalem z przyjacielem wujka ze Szkocji, gosc pod 70lat ale ogarniety pod wzgledem internetu i tego co sie dzieje na swiecie ze masakra.. I wielki fan Clinta Eastwooda. Bylem wniebowziety :) dostalem dokladne adresy wujka w Nantes we Francji i drugiego w Szkocjo, google street view rzadzi, wiem dokladnie co do metra gdzie pojade i bede mieszkal przez pewien czas. Mile wrazenia, usmiech na twarzy nie jest czasty u mnie ostatnio wiec sie cieszylem ze sie cieszylem z czegos w koncu. Satysfakcja jest tez ofkorz obecna w sensie pracy - cieszy mnie w 90% to co robie, zajebiscie ze nie jestem od nikogo zalezny juz od dluzszego czasu i moge sam na siebie zarabiac. To daje swoisty tytul znanego utworu rolingstonesow pod katem psychicznym. Tego czego brakuje to jej, tej najblizszej mi kobiety, dzieki ktorej sens pracy nie konczy sie na zarabianiu pieniedzy - ale na wspolnym, niczym nie ograniczonym spelnianiu marzen.. No nic, 7:45 dziendobry powie mi timbaland w jego szlagierowym utworze podpietym pod budzik. Wczoraj byl dzien niewychodzenia z lozka, zjebalem go tak mysle bo siedzialem w pracy. Milej srody.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza