piątek, 2 września 2011

To oczucie gdy jesz pieroga

A on moze ma rodzine... Heh "To oczucie", ostatnio owa strona mnie zadziwila bardzo pozytywnie, mysle ze pomysl byl naprawde swietny. Wyobrazaliscie sobie sytuacje w ktorej chcecie sie za siebie wziac i dostajecie takiego strzala w pysk od wlasnej matki ze poprostu macie dosc ? Nie chodzi mi tu o patologie ale o zasciankowosc polaczona z doprowadzona do choroby troska ktore to zabijaja w czlowieku poczucie wlasnej wartosci bo celnie uzyte potrafia zniszczyc plany syna / corki przez swoja rodzicielska pasje wyznaczania dziecku przez rodzica co jest dobre a co zle... Dzis mecz repry z meksykiem, w bramce ziomek z miasta nasz mlody bramkarz pochodzacy z hetmana zamosc. Fajnie ze ktos takijest w druZynie narodowej bo dzieki temu czlowiek czuje ze ma zwiazek z tym zespolem i chcac nie chcac pomijajac bezsensowne porazki z ciapami liczy na sukcesy... Mam nadzieje ze emancypacja smutku ktora ostatnio epatuje moja znajoma nie doprowadzi do jej trwalego cofniecia od kontaktu ze mna.. Fajnie by bylo zjesc sobotnie sushi ktore jednak wypali ha, a poza tym troche tez pogadac, brakuje mi normalnosci.. Limited edition works ;)

- Posted using BlogPress from my iPhone

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza