niedziela, 25 marca 2012

I jestem coraz bliżej tętna, i jestem coraz bliżej sedna...


Od piątku wieczorem fajny, choć bardzo krótki weekend. Radość w oczach na mój widok. Dobra kolacja, tym razem grecka mieszanka, plus ryz, plus sos chinski, plus lech. Kolejny raz Broken Flowers. Nie skonczylismy ogladać, heh. Wyczerpująca pozytywnie noc. Upał od 9 rano już,  przepyszne sniadanie z papryczkami nadziewanymi fetą, pastą jajeczną i paprykarzem na cieplych buleczkach + ogorki ostre. Jezu jak ja lubie jesc sniadanie z druga osoba.. To jest kwintesencja poranku.. W zasadzie dziś w niedziele mam taki drugi, dzień bardziej dla odpoczynku od wszystkiego. Nowy sezon Ugly Americans. O 20:45 Juve wygra z Interem. Mam nadzieje, że dużą różnicą bramek. Szkoda ze obejrze sam bo pan M idzie wieczorem na Jaimiego Woona, ale cieszy sie juz od paru dni, no i w koncu sie doczekał :) Wrocilem w sobote późno wiec nie bylo sil by jechac na impreze pracową, choc grilla żal bardzo.. Przyszly tydzień z nowymi wymyslami w pracy, miejmy nadzieje ze mniej wyniszczajacymi psychicznie niz ostatnio.. Pan P zostaje tydzien dluzej, fajnie ze bedzie jednak czas zeby sie z nim pozegnac. Dobrego poniedzialku, nad morzem tez ladna pogoda byla slyszalem. Tego wiatru co tam tak wieje zawsze bedzie jednak brak..



niedziela, 18 marca 2012

Zapalam swiatlo, wstając tuż przed świtem, nie po omacku, po ciemku nie idę. Wychodze z domu, pozalatwiam swoje sprawy, ze światłem w sercu, bez najmniejszej obawy.


Czemu bardzo fajnie nie może trwać dłużej ? A jakie zajebiste słońce, to nie do opisania dzis było :D Niezwykłe chińskie jedzenie, mega duzo i majstersztyk ciętego cieniutko kurczaka w pysznych sosach i to na wynos, i od prawdziwego chinczyka, i to za 12 zeta no kopara opada.. Takie akcje tylko w Jeleniej.. do tego totalnie słodkie amerykańskie wino truskawkowo - porzeczkowo - winogronowe (kupione jeszcze we Wrocku) dopełniło radosci wieczorku.. Tuńczyk z cebulką, oregano, bazylią, ryzem gotowanym na rosolku zasmazany z rodzynkami i mozarellą, ja jebie na pomysl wpadlem chodząc po biedrze i wyszlo wybitne. Do tego stary dobry Żubr i ogórki konserwowe z ostrą papryką.. miazga smaku w ustach.. Truskawki ze śmietaną, pierwsze w tym roku, hiszpańskie laboratoria wyprodukowaly tak wielkie jak ręka.. ale byly pyszne i slodko pachnące. Wizyta na egzaminie na belke do brązowego pasa karate, 40letni sensei z czarnym pasem zrobil wrazenie na wszstkich zdających, od 6 latków, az po tych z rocznika 92. Nowi ludzie, z początku myslalem ze gadam z chlopakiem, potem okazal się sympatyczną dziewczyną typu skejt ale taki mega smiechowy i pozytywny, miło spedzilem czas w oczekiwaniu na panią N, zdali wszyscy i semsei mowił, że podstawa to sumienna praca nad wlasnym ciałem, wiec 6 latki przytakiwały głowami ze zrozumieniem :D  Dipy czosnkowe i gyrosowy do cebulkowych i szynkowych czipsow pasowal idealnie, "The Town" obejrzane 3 lub 4 raz też :) Ogolnie wypoczęty weekend, coraz bardziej lubie te wypady do JG, odstresowują, no i poprawiają pozytywnie - zabity uprzednio wczesnym wstawaniem humor.. Szkoda ze juz poniedziałek ale dawno tak fajnego weekendu nie bylo, ten tydzien to sklad slubnej do druku i rewitalizacja strony, wiec zapierdol max, czyli jak zwykle u mnie. Plan na wizyte nad morzem i szybki energiczny weekend w Szklarskiej coraz blizszy, moze kiedys wezme ten tydzien urlopu..