niedziela, 29 kwietnia 2012

Pieprzył rady przyjaciół , pieprzył panny które rok wcześniej zaliczył by do nietykalnych.

 




Bardzo malo sie mowi o tym o czym najwiecej chce sie powiedzieć. Niektórzy starają się przemóc, czasem trzeba im troszke pomóc, czasem pomagamy im bezwiednie, lub pod pretekstem pomocy samemu sobie, a okazuje sie ze inni mają zdecydowanie poważniejsze problemy niż my sami. Koniec końców bardzo dużo zlego dzieje sie w głowach ludzi nam bliskich bo nie rozmawiają z nami, ba, nie mają zupełnie dokąd się zwrócić. Czasem to duma, czasem strach, czasem nie możność przed samym sobą stwierdzenia że potrzebujemy pomocy, ale to pochodzi pod dumę. Gdy już dowiesz się, o tym co trapi bliską ci osobę, próbujesz wymyslić co zrobić, żeby ona poczuła się lepiej, żeby jakoś jej pomóc, pomimo tego że widzisz jej samotną walkę i niechęć do niczyjej pomocy. Wtedy pozostaje nam tylko jesli umiemy, a ja umiem naprawdę dobrze nie chwaląc się - rozśmieszyć tą bliską osobę. No i jak zwykle mi to wyszło. Uświadomiłem sobie też ze jesli kiedykolwiek będę miał taki problem, lub gorszy - nowotwór, to będę skazany tylko na siebie. Wątpię ze wtedy będzie na świecie ktos z rodziny tak bliski kto by mógł okazać odrobinę compassiona w moim kierunku. Nie wiem czy będzie obok jakaś kobieta. Aktualna która jest w tej chwili jest młoda, mysle ze poznała życie z wielu stron, tych bardzo złych, mrocznych i drastycznych też, ale nie ma tego wybitnego czegoś poki co, co sprawia że nie możesz jej zapomnieć. Heh, ofkorz dążę do przypomnienia o tej jedynej wyjątkowej, ktora paliatywną i nowotworami chciała od początku zająć się w zyciu, a koniec końców w zasadzie jej sie to juz prawie udało. Ta jej pasja zawsze mnie zadziwała, upór i determinacja w celu osiągania insygniów wiedzy połączona z chęcią pomocy innym. Ofkorz wszędzie trafia się feler, tutaj zapomniała o miłości i tym który ją kochał tak bardzo, no i był wtedy gdy cierpiała najbardziej. Ale no ostatnimi czasy chyba się przestała nudzić, ptaszki ćwierkają, że przystojniejszy.  Karpacz miał powitać dluugi weekend, pewnie powita jesli wszyscy będą zgodnie do tego dążyć. Miałkość życia zależy od tego z kim się przez to życie kroczy. Ja nie wiem czy obrałem dobrą drogę i idę z tą z ktorą chcę iść. E tam nie wiem, wiem ze to nie ta. Boli mnie to, że ciężko mi jest poczuć coś szczególnego. Brak mi jej ciągle bo jest fajna calkiem i jest nam razem dobrze. Nie zmiena to faktu że boli jeszcze bardziej myśl o tym, że ta najbardziej wyjątkowa ssie teraz innemu. Cóż, sloppy seconds jak to mowią.. To chamskie, wiem, ale tak to czuje, biorąc pod uwagę pustkę w moim sercu spowodowaną jej brakiem, rzuca się na mózg tylko motyw seksualny, może dlatego, że teraz mi tego nie brakuje, a bylo to dla nas bardzo intymne, choc teraz nagle przestało juz być, za to brakuje mi uczucia które było między nami, tej pojebanej chemii dzięki której czułem więcej szczęścia w sobie niż kiedykolwiek wcześniej. 27 kwietnia był dniem grafika, heh, wypiłem więc piwo z chyba moge tak mowić przyjaciółką, bo w zasadzie z nikim procz mojej byłej i aktualnej nie rozmawiam o zyciu tyle co z nią. Pani M, heh, mam nadzieje, że wszystko sie skonczy dobrze i nie bede z nią jeździł wózkiem, abstrahując od zajebistości jazdy z dużą prędkością tego typu przybytkiem. 27 to też rok, który minał mi jakoś bez zycia po rozstaniu. Moze dlatego ze mam brak tego zycia ktore bylo kiedyś. Co za ironia losu, w dzień mojej profesji byc opuszczonym przez najwazniejszą inspirację w zyciu ? Dopiero dziś sobie to uświadomiłem, ponad rok po wszystkim. Chciałem za wszelką cenę byc dziś z aktualną kobietą. Nie wyszlo, imieniny mamy wraz z chrzcinami siostrzenca byly ważniejsze, wiec spasowałem. Obejrzałem film z Woodym Harlesonem, tak, zaśmiej się bo wiesz ze "to mój ulubiony aktor". "Rampart", jak dla mnie ze wzgledu na brak zakończenia 5,5/10. Warto obejrzeć dla smaku aktorstwa Woody'ego. Facet ma wybitną mimikę, no i jakość taką chyba wbudowaną w samego siebie. Jest prawdziwym facetem. Prawie jak Clint. A gdy gra glinę jest jeszcze lepszy.. no i te okulary.. Liga włoska, hiszpańska, angielska. Ogladam co tylko mogę, chyba dla zabicia czasu. Foty z instagrama wychodzą sympatyczne, pal 6 ze kwadratowe, a ja lubie zajebisty widescreen. Bezsensowna pustota współlokatorek nie ułatwia życia. Może pojedziemy na dwie pary z panem B i jego nową znajomą, heh, poznam pierwszą jego laskę na zywo.. Słucham nowej płyty Micke'go Avalona - Loaded, no i jest inna od pierwszej, teksty calkiem spoko, klimat pozostał. Urywki życia na zdjęciach, czasem nie chce mi sie pisać, stąd nieczęsto posty. cojapacze na instagramie powie więcej. Dobrego weekendu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza