poniedziałek, 3 lutego 2014

R U Mine?



Weekend w stolicy. Przyjemnie, mimo chlodu i lodu. A nagle jeden sms moze zmienic spojrzenie na druga osobe tak diametralnie jak wlasnie sie dowiedzialem live. 

Wieczór koncertowy, drogie driny, bardzo pozytywni ludzie i klimat, jest super, skacze i sie wyzywam w rytmie mojej ulubionej muzyki, siostra tez, nagle zwyczajny sms od pani A, krotka wymiana zdan ze siedziala caly dzien w domu. potem wymiana Dobranoc i juz. Wrocilismy kolo 4:30 do domu, od 5 sen. Rano nie mialem sily wstac, podnioslem sie o 12:30. Potem pare smsow z pytaniami o koncert i o tym ze szczeniak ktorego poznala w mcd (zarzekala sie ze nie ma zadnych szans u niej i jest dzieciakiem) jej szuka i sa w kontakcie (lol?!), a po 13 dziwny sms od kumpla - wczoraj pozno widzialem twoją byla z jakims typem w magno. ??? O prosze. Przylapac na klamstwie laske ktora wypomina ze sie jej nie ufa (choc zdazylo sie to raz)? Bezcenne. Potem caly dzien upstrzony wiadomosciami ktorych nie chcialem czytac, bardzo chciala mi zrobic na zlosc ze cos sie dzieje nie po jej mysli. Psychiczne problemy rozwiazywala kiedys z moją pomocą, teraz mimo zaufania sobie nawzajem i zwykłego przyjacielskiego stanu miedzy nami pojechala po bandzie. Ona nie ma sobie nic do zarzucenia. Slodko. Dobrze miec kumpli. Zadna kobieta ich nie zastąpi, a oni przed wieloma "pomylkami" potrafia ochronic.

Nie mam duzo radosci w zyciu poki co. Praca i powrot z niej w okolicy domu pani A mierzi. Wracaja stare znajomosci, niektore bardzo wyczekiwane, chyba nie tylko u mnie patrzac na ludzi wokół. Spotkanie obiadowe z Pania M z wawy i pania K z jej nowym menem. Zaraz przed nim bardzo nieprzyjemny sms od Pani A. Odechcialo mi sie jesc zupelnie. Wieczor pezyjemny ale psychicznie koszmarny. Bardzo zalezalo jej zeby mi zjebac nastroj. Na szczescie jest juz tylko wspomnieniem dla mnie. Zawiodla moje zaufanie, a to zamknelo na zawsze rozdzial z nią w moim życiu.
Próba spelnienia sie na nowo? Pojawia sie od niedawna. Starsza znajomosc, nowe emocje, bardzo pozytywne mimo nieufnosci poki co. Tance raz w tyg, pilka 3x jak mam sile. I ciężki tydzień przede mną.





poniedziałek, 13 stycznia 2014

If you like your coffee hot, let me be your coffee pot.


Depeche Mode. Kings of Leon. Alt+J. Burial. Arctic Monkeys. Lubie ich słuchać teraz. Bardzo czasem zle jest gdy słysze kingsow, szczegolnie use somebody i closer bo zwróciłem na nich uwagę i bardzo polubiłem dzięki pani A. Już byłej. Przed świętami dalismy sobie prezenty, dostała kilka rzeczy ktore bardzo chciała od dawna (m.in. czapkę na narty, ogrzewacze do rąk i koszulkę z jej psem w formie plakatu filmowego) i była zachwycona, ja dostałem komplet miseczek do podgrzewania czekolady na gorąco pod swieczką, widziała ze jakoś mnie to nie ujeło i tlumaczyła się że to beznadziejny prezent. Była mi najbliższą osobą i nie potrafiłem powiedzieć nic złego o tym, nadal nie potrafię. Brak mi jej po prostu. Święta mineły w Krośnie. Jak zwykle obraza kilka dni wczesniej na siostre, a ona oczywiście zdziwiona ze nie jade do Zamościa.. nie chce jak w tamtym roku dowiedziec sie w pociągu że cała rodzina wyjezdza na swieta i zostanę sam z mamą w zimnym domu. Tym razem stwierdzilem ze to pierdole. Pojechałem do Krosna, tam było ciepło, ale smutno. Smutno bo już nie rozmawiamy jak kiedyś z Panią A. Myślałem że spotkam się z ojcem, miałem dla niego prezent - koszulkę którą sam mu zrobiłem - z wzorami z Kambodzy w ktorej był na misji w 84 roku. Nie przyjechał całe święta, był z rodziną. Tą drugą. Koszulka została, ma ją podobno odebrac jak bedzie w polowie stycznia w Krosnie. Wrociłem 28 wieczorem do domu, nie chcialem juz siedziec dluzej bo dostaje korby jak za dlugo przebywam z matka. W przeddzień sylwestra pokłucilismy się z Panią A bo była zła ze chciałem z nią go spędzić. Skończyło się na tym, że rozłączyła się przez tel, co w zasadzie sie nie zdażało. Ona została w domu z psem ktory boi sie wystrzałów, a ja szukałem zeby gdzieś pójść.. Skończyło się na tym że zupełnie przypadkiem zagadałem do kumpla ktorego nie widzialem juz kilka lat a kiedys razem na promocji bylismy sercem i rozumem :) Impreza byla fajna, spoko ludzie, odpadłem ok 1 w nocy i obudzilem sie o 4. Dzięki moim turkusowym skarpetkom poznałem fajną dziewczyne ktora sie nimi i mną zajarała jak czarny udkami z kfc - panią M. ale okazalo sie ze ma faceta (ktory wogole wyszedl duzo wczesniej bo sie poklucili bardzo w trakcie imprezy..). Kontakt został ale są razem nadal wiec dupa zimna. Procz niej mam 3 nowych kumpli z Wałbrzycha ktorzy tam byli na imprezie i wracalismy razem na rynek - chcieli wstapic gdzies na kebaba to znalazlem im otwartego 1.01 dobrego :) Ogólnie udany sylwester bez odpałów i to miłe. W pracy duzych zmian nie ma niby, po staremu, duzo zapierdalania i mało wdzięcznosci. Pani M w uk dostała juz umowe  na stałe, fajnie ma, ktoś ją kocha. Po nowym roku zrezygnowałem z tańców z panią A bo bolało mnie w srodku za bardzo jak ją widziałem. Szukam nowej partnerki do tańca, ze słabym rezultatem, zalatwic multisporta tez ciezko, no i zaczałem robic prawko, na szczęscie kurs wazny mam wiec tylko jazdy, ta nowa pojebana teoria i egz. I nadal mało życia w zyciu. Bo nie ma jej.